Zmarnowane talenty

Świat pełen jest zmarnowanych talentów. W gruncie rzeczy prawie każdy z nas jest najprawdopodobniej w jakimś stopniu zmarnowanym talentem, czy o tym wiemy, czy nie. Talenty dzielimy najczęściej na zmarnowane i niezmarnowane, ale powinniśmy dać priorytet innemu jeszcze podziałowi, a mianowicie na rozpoznane i nierozpoznane.

Marnowanie talentów to duża rozrzutność, ale nierozpoznanie talentów to po prostu katastrofa. Odpowiednia diagnostyka talentów jest zadaniem równie ważnym, jak walka z zanieczyszczonym powietrzem i globalnym ociepleniem, by wymienić zaledwie dwie pozycje na liście największych zagrożeń, przed którymi stoimy w najbliższym czasie.

Nic nowego, jak świat światem rozpoznawane talenty były marnowane, ale większości po prostu nie rozpoznawano. Marnowały się więc w ukryciu nie dając ludzkości żadnych powodów do wyrzutów sumienia.

Jestem głęboko przekonany, że zdolność do wyławiania talentów jest dowodem na dojrzałość społeczeństwa, a zapewnienie im opieki i warunków do rozwoju świadectwem społecznej odpowiedzialności i efektywności.

Wszystko, co może zaburzyć ten złożony proces działa na szkodę społeczeństwa widzianego jako całość, chociaż niekoniecznie na szkodę mniejszych grup czy jednostek funkcjonujących w obrębie społeczeństwa.

Talent może ujawnić się na każdym etapie życia. W większości wypadków jest to dzieciństwo i młodość, ale we współczesnych realiach wiele talentów może objawić się i znaleźć warunki do rozwoju także później, a nawet bardzo późno.

Wrażliwość na talent innych i imperatyw, by stwarzać warunki do ich rozwoju są jednymi z najcenniejszych tzw. umiejętności miękkich. Składa się na nie i kompetencja w jakiejś dziedzinie, trochę jasnowidztwa, ale także umiejętność usunięcia się w cień w obliczu kogoś, kto dysponuje potencjałem większym niż nasz.

Moment wkomponowywania talentu w istniejącą strukturę społeczną jest kolejnym testem na mądrość społeczeństwa, ponieważ nie może odbyć się zupełnie bezkonfliktowo i bezboleśnie. Neutralizowanie animozji, zazdrości, ambicji jest częścią tego procesu.

Trudno mi powiedzieć, dlaczego niektóre społeczeństwa zachowują się tak, jakby wyławianie talentów i opieka nad nimi były czymś społecznie najważniejszym, a inne odnoszą się do tego z nonszalancją.

Do edukacyjnej mantry, że nie talent, ale praca decydują o sukcesie moglibyśmy dodać, że talent, którym nikt się nie opiekuje, to tylko talent w fazie swojej potencjalności, sugestia talentu.

W środowiskach artystycznych często rozmawia się o zmarnowanych talentach, odpowiedzialność przenosząc zwykle na osoby tymi talentami obdarzone. Ktoś był zbyt leniwy, ktoś miał słaby charakter, ktoś za szybko się poddawał, ktoś dokonał głupich wyborów i był głuchy na dobre rady. Znacznie rzadziej winy szukamy w sobie i znajdujemy wiele świetnych i przekonujących usprawiedliwień, które zwalniają nas ze współodpowiedzialności.

Co jakiś czas staram się dokonywać rachunku sumienia i przypominam sobie o roli, jaką mogę odegrać w tym zakresie w ramach moich zainteresowań i działań. Szczególnie wnikliwie tropię sytuacje, w których skłonny byłbym odpuścić, ponieważ tym powinien zajmować się ktoś inny, na przykład jakaś instytucja publiczna.

Talenty rozłożone są w społeczeństwie „niesprawiedliwie” i tym bardziej potrzebna jest sprawiedliwość w systemie ich wydobywania. Jeśli jest to nasza wspólna sprawa, to najlepiej zacząć od samego siebie.

 

Cezary Zych